Tak naprawdę jedyna aplikacja, której żałuję iż nie mam na telefonie z systemem Android, to dostępny tylko na iPhone’y program noszący nazwę Hipstamatic. To przecudowne narzędzie, doskonale wpisujące się moją ulubioną saudkową estetykę. Zdjęcia jakby z aparatu natychmiastowego, taniej małpki na ziarnistą kliszę, z podłą optyką. Doskonale zachowują momenty, nadając im przy tym niepodrabialnego sznytu.

Program ten powstał w 2009 roku i używałem go na wszystkich swoich Ajfonach: 3G, 3GS, 4 i 5C. Cechuje go specyficzna funkcjonalność (potem często kopiowana, ale bez finezji oryginału), gdzie wykonujemy zdjęcia z wykorzystaniem wirtualnych klisz, obiektywów i aparatów, z których każdy na swój sposób wpływa na ostateczny efekt, czyli zdjęcie. W aplikacji znajdowało się kilka zestawów startowych i wiele kolejnych można było z czasem kupić, lub otrzymać za darmo. Co najlepsze – można dowolnie mieszać elementy z różnych zestawów, tworząc nieskończone, unikalne kombinacje. Zrobiłem kilkaset zdjęć w Hipstamatic.
20 kwietnia 2011 roku, telefonem Apple iPhone 4, takie oto:
Powyższe wszystkie zrobione są z jednym ustawieniem kliszy i obiektywu, oraz dwoma wariantami aparatu, co skutkuje różnymi ramkami wokół zdjęć. Czy wspomniałem, że Hipstamatic robi zawsze zdjęcia w formacie 1:1 (kwadratowym)?
Oto kilka innych zdjęć z tej aplikacji, które szczególnie lubię:



